poniedziałek, 27 lipca 2026

Nowości

Europa szykuje przepisy ograniczające zależność od technologii spoza UE

PrawoPatryk Raba
Europa szykuje przepisy ograniczające zależność od technologii spoza UE
Fot. Fred Romero, Wikimedia Commons (CC BY 2.0)
Spis treści
  1. Nowy pakiet z Brukseli
  2. Skala uzależnienia
  3. Co mówią Polacy i firmy
  4. Polski test suwerenności
  5. Polskie modele jako karta przetargowa
  6. Co to oznacza dla firm w Polsce

Ponad 80 procent produktów, usług i własności intelektualnej w cyfrowej gospodarce Unii Europejskiej pochodzi spoza Wspólnoty. Ten jeden wskaźnik, przywoływany teraz przez Komisję Europejską, tłumaczy dlaczego Bruksela i Warszawa jednocześnie przyspieszają prace nad ograniczeniem zakupów technologii od dostawców spoza UE, od chmury obliczeniowej po modele sztucznej inteligencji i chipy.

Nowy pakiet z Brukseli

Komisja Europejska przedstawiła pakiet mający zmniejszyć zależność UE od dostawców technologii spoza Wspólnoty, ze szczególnym naciskiem na półprzewodniki, sztuczną inteligencję i usługi chmurowe. Składają się na niego dwa projekty legislacyjne: Chips Act 2.0 oraz ustawa o rozwoju chmury i sztucznej inteligencji, a do tego strategia wsparcia oprogramowania open source i plan cyfryzacji sektora energetycznego.

Pierwsza wersja Chips Act z 2023 roku przyciągnęła inwestycje o wartości 52 miliardów euro i przełożyła się na powstanie około 16 tysięcy bezpośrednich oraz 30 tysięcy pośrednich miejsc pracy w europejskim przemyśle półprzewodnikowym. Komisja liczy, że kolejna odsłona ustawy powtórzy ten efekt, tym razem z naciskiem na chipy projektowane pod kątem obciążeń AI, które według prognoz KE będą do 2030 roku odpowiadać za ponad 70 procent całego rynku półprzewodników.

Skala uzależnienia

Skala problemu, którą przywołuje Komisja, jest trudna do zignorowania. Ponad 80 procent produktów, usług, infrastruktury i własności intelektualnej wykorzystywanych w cyfrowej gospodarce Europy pochodzi spoza UE. Około 70 procent przetwarzania danych w chmurze w Unii odbywa się za pośrednictwem amerykańskich firm - Microsoftu, Amazona i Google. Wykorzystanie AI w europejskich przedsiębiorstwach sięga zaledwie około 30 procent, czyli poziomu zbliżonego do Stanów Zjednoczonych, choć pojedyncze kraje jak Szwecja notują wyraźnie lepsze wyniki.

Co mówią Polacy i firmy

Najnowsze dane Eurobarometru w ramach programu Cyfrowa Dekada 2030 pokazują, że 82 procent Europejczyków uważa, iż UE powinna ograniczać zależność od dostawców spoza Wspólnoty. Wśród Polaków ten odsetek wynosi 80 procent, a aż 85 procent respondentów popiera zwiększenie inwestycji w europejskie rozwiązania cyfrowe. To nie tylko deklaracje - branżowi eksperci zwracają uwagę, że zmienia się też sposób, w jaki firmy oceniają dostawców technologii.

Jeszcze niedawno organizacje koncentrowały się głównie na możliwościach technologii, dziś coraz częściej analizują, kto odpowiada za jej rozwój - Adam Pastuszka, Business Development Manager, Polcom

Polski test suwerenności

Na poziomie krajowym Ministerstwo Cyfryzacji planuje wprowadzenie narzędzia określanego jako test suwerenności technologicznej. Miałby on oceniać projekty finansowane ze środków publicznych pod kątem tego, kto faktycznie kontroluje dane, jak łatwo zmienić dostawcę oraz jaki wpływ dane rozwiązanie ma na bezpieczeństwo państwa. To odejście od modelu, w którym najniższa cena była głównym kryterium wyboru systemów IT dla administracji.

Eksperci podkreślają jednak, że chodzi o coś innego niż odcięcie się od globalnych technologii. Chodzi o zdolność do zachowania kontroli nad zasobami cyfrowymi, nie o zamykanie rynku na zagraniczne rozwiązania. W praktyce oznacza to preferowanie dostawców, którzy dają realną możliwość migracji danych, audytu kodu czy utrzymania infrastruktury w europejskiej jurysdykcji.

Polskie modele jako karta przetargowa

W tle tej debaty rozwijają się krajowe inicjatywy językowe, takie jak Bielik i PLLuM, wskazywane jako przykład budowania niezależności od zagranicznych dostawców modeli AI. Ich rozwój wpisuje się w szerszy unijny trend inwestowania w lokalne kompetencje obliczeniowe i własne modele, zamiast wyłącznego polegania na systemach z USA czy Chin.

Impulsem do przyspieszenia tych działań były wcześniejsze decyzje amerykańskich dostawców o ograniczaniu dostępu do najnowszych modeli AI poza Stanami Zjednoczonymi, co unaoczniło europejskim firmom i instytucjom, jak duże ryzyko niesie pełna zależność od jednego zagranicznego partnera technologicznego.

Co to oznacza dla firm w Polsce

Dla polskich przedsiębiorstw i instytucji publicznych zmiana kryteriów zamówień może w praktyce oznaczać dłuższe i bardziej złożone procedury przetargowe, ale też realną szansę dla krajowych dostawców chmury i oprogramowania, którzy dotąd przegrywali z tańszymi ofertami globalnych hiperskalerów. Firmy planujące inwestycje w infrastrukturę AI powinny liczyć się z tym, że kryteria takie jak lokalizacja danych czy możliwość zmiany dostawcy będą zyskiwać na znaczeniu, zwłaszcza w sektorze publicznym i regulowanym.

Ostateczny kształt Chips Act 2.0 oraz ustawy o rozwoju chmury i AI będzie teraz przechodził przez proces legislacyjny w Parlamencie Europejskim i Radzie UE, co zwykle zajmuje wiele miesięcy. Równolegle polskie Ministerstwo Cyfryzacji ma dopracowywać zasady testu suwerenności technologicznej dla zamówień publicznych, co może wpłynąć na sposób, w jaki administracja kupuje systemy IT i usługi chmurowe już w najbliższych kwartałach.

Udostępnij: