Nowości
Tajlandia tworzy piąty rodzaj sił zbrojnych, poświęcony AI i robotyce

Dowództwo Sił Zbrojnych Tajlandii powołuje Joint Capabilities Command, nazywane „piątym rodzajem wojsk” obok armii, marynarki i lotnictwa. Nowa struktura rusza 1 października 2026 roku i przejmie nadzór nad sztuczną inteligencją, robotyką bojową oraz bezzałogowymi pojazdami.
Siły Zbrojne Tajlandii ogłosiły powołanie nowej struktury dowodzenia poświęconej w całości sztucznej inteligencji, robotyce i technologiom autonomicznym. Joint Capabilities Command, w skrócie JCC, ma zacząć działać 1 października 2026 roku i zostało określone przez dowódcę tajlandzkiej armii jako „piąty rodzaj sił zbrojnych” - obok wojsk lądowych, marynarki wojennej i sił powietrznych.
Co ogłoszono
Informację przekazał generał Ukrit Boontanon, głównodowodzący Królewskich Sił Zbrojnych Tajlandii, podczas seminarium poświęconego cyfrowej transformacji wojska, zorganizowanego w kwaterze głównej sił zbrojnych w Bangkoku. Według niego JCC ma stać się centralnym ośrodkiem rozwijania zaawansowanych zdolności obronnych, które dziś są rozproszone pomiędzy poszczególne rodzaje wojsk i nie są ze sobą wystarczająco zintegrowane.
Nowe dowództwo skupi się na pięciu obszarach: sztucznej inteligencji, operacjach w spektrum elektromagnetycznym, robotyce wojskowej, obronie powietrznej oraz technologiach kosmicznych. W praktyce oznacza to przejęcie nadzoru nad sprzętem autonomicznym - dronami, robotami lądowymi, bezzałogowymi pojazdami podwodnymi i nawodnymi - które mają wykonywać zadania dotąd powierzane wyłącznie żołnierzom.
Dlaczego teraz
Projekt JCC został już zatwierdzony przez Radę Obrony i wszedł w fazę prób operacyjnych. Generał Ukrit zapowiedział, że pierwsze trzy lata działania nowej struktury zostaną poświęcone dopracowywaniu koncepcji i budowie cyfrowej strategii, a wdrażanie zautomatyzowanych systemów ma odbywać się w cyklu rocznym, tak by stopniowo wyjaśnić podział zadań między wojskami lądowymi, marynarką i lotnictwem w ramach wspólnej doktryny.
Jeśli będziemy czekać, aż znajdziemy idealną formułę czy optymalne rozwiązanie, zanim zaczniemy działać, będzie za późno - Ukrit Boontanon, głównodowodzący Królewskich Sił Zbrojnych Tajlandii
Generał uzasadniał pośpiech tempem rozwoju technologii. Jak mówił, krzywa postępu technologicznego rośnie dziś wykładniczo, niemal pionowo, więc wojsko musi zacząć działać już teraz, akceptując ryzyko błędów jako część procesu uczenia się i dostosowywania systemów.
Trzy poziomy autonomii
Tajlandzkie dowództwo przyjęło trójstopniowy model wdrażania systemów autonomicznych. Pierwszy poziom zakłada, że decyzje bojowe pozostają w rękach człowieka, a maszyna jedynie wspiera operatora. Drugi poziom dopuszcza działanie systemów w sposób względnie samodzielny, ale pod przerywanym nadzorem człowieka. Trzeci, najdalej idący poziom, przewiduje pełną autonomię maszyn w środowiskach uznanych za zbyt niebezpieczne dla ludzi, na przykład podczas rozminowywania czy w rejonach o wysokim ryzyku ataku.
Taki podział ma pozwolić armii na stopniowe zwiększanie zaufania do systemów AI, zamiast jednorazowego przekazania im pełnej kontroli. Dowództwo zastrzega przy tym, że nawet najbardziej zaawansowane roboty bojowe pozostają dziś ograniczone do wykonywania zaprogramowanych wcześniej zadań i nie potrafią samodzielnie reagować na gwałtownie zmieniającą się sytuację na polu walki.
Kontekst regionalny
Decyzja Tajlandii wpisuje się w szerszy trend modernizacji wojskowej w regionie Azji Południowo-Wschodniej, gdzie sąsiednie kraje, w tym Wietnam, rozwijają własne programy robotyki obronnej i systemów opartych na sztucznej inteligencji, korzystając między innymi z dorocznych zawodów robotycznych organizowanych przez uczelnie wojskowe. Wietnamskie media, które jako pierwsze opisały tajlandzki projekt w regionalnym kontekście, podkreślają, że globalny rynek robotyki wojskowej wart był w 2024 roku ponad 24 miliardy dolarów i ma rosnąć o blisko 7 procent rocznie.
Podobne kroki podejmują też mocarstwa spoza regionu - Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny od lat rozwijają autonomiczne drony bojowe, bezzałogowe czołgi i zintegrowane systemy dowodzenia wspierane przez AI. Powołanie odrębnego rodzaju sił zbrojnych wyłącznie do zarządzania takimi technologiami jest jednak krokiem rzadko spotykanym i pokazuje, że Tajlandia traktuje tę zmianę nie jako dodatek do istniejącej struktury, lecz jako równorzędny filar obronności.
Co dalej
Start JCC zaplanowano na 1 października 2026 roku, ale generał Ukrit zaznaczył, że pełne dopracowanie koncepcji i strategii cyfrowej potrwa co najmniej trzy lata. W tym czasie dowództwo ma testować kolejne systemy autonomiczne i stopniowo klarować podział kompetencji między nowym rodzajem sił a istniejącymi już wojskami lądowymi, marynarką i lotnictwem.
Dla obserwatorów spoza Tajlandii projekt jest sygnałem, że kraje średniej wielkości, dysponujące ograniczonymi budżetami obronnymi, traktują sztuczną inteligencję jako sposób na szybkie nadrobienie dystansu technologicznego wobec większych sąsiadów, zamiast klasycznego zwiększania liczebności wojsk. Czy model JCC się sprawdzi, pokaże dopiero pierwszy okres prób operacyjnych zaplanowany na najbliższe lata.


