Nowości

OpenAI i Google sprzedają dostęp do AI chińskim gigantom z czarnej listy Pentagonu

PrawoPatryk Raba
Fot. Anthony Quintano, Wikimedia Commons (CC BY 2.0)

Śledztwo Financial Times ujawniło, że OpenAI i Google udostępniają swoje modele AI singapurskim spółkom zależnym Alibaby, Baidu i Tencentu, mimo że firmy te trafiły na listę Pentagonu jako powiązane z chińską armią. Transakcje są legalne, bo restrykcje eksportowe obejmują konkretne podmioty i lokalizacje, a nie samą technologię.

Spis treści
  1. Jak działa luka
  2. Reakcje firm
  3. Anthropic idzie dalej
  4. Debata o eksporcie technologii
  5. Co to znaczy dla firm w Polsce

OpenAI i Google udostępniają swoje najnowsze modele sztucznej inteligencji singapurskim spółkom zależnym Alibaby, Baidu i Tencentu, mimo że macierzyste firmy figurują na liście Pentagonu jako podmioty powiązane z chińską armią. Śledztwo Financial Times pokazuje, że transakcje są w pełni legalne, bo amerykańskie restrykcje eksportowe obejmują konkretne podmioty i lokalizacje, nie samą technologię.

Jak działa luka

Mechanizm opiera się na różnicy między lokalizacją serwera a lokalizacją użytkownika. Modele OpenAI i Google fizycznie działają na infrastrukturze w Stanach Zjednoczonych, więc formalnie nie opuszczają kraju. Restrykcje eksportowe nałożone na chińskie firmy nie obejmują jednak Singapuru, gdzie Alibaba, Baidu i Tencent zarejestrowały spółki zależne z pełnym dostępem do tych samych usług, co klienci z innych krajów.

W praktyce oznacza to, że dopóki zapytanie trafia z singapurskiego adresu i konta powiązanego z legalnie zarejestrowaną spółką, dostawca nie ma prawnego obowiązku go blokować. Eksperci nazywają to zjawisko 'chmurową luką' - dopóki model rezyduje na serwerze w Iowa czy Oregonie, rząd USA ma ograniczone narzędzia, by kontrolować, kto wysyła do niego zapytania z drugiej strony Pacyfiku.

Reakcje firm

Google broni swojej polityki, podkreślając, że nie prowadzi centrów danych w Chinach kontynentalnych, a rygorystyczne zasady dopuszczalnego użycia obowiązują również w Hongkongu i Singapurze. Firma zaznaczyła też, że samo ograniczanie sprzedaży do określonych regionów geograficznych nie rozwiązuje problemu nielegalnej destylacji modeli, bo wyrafinowani napastnicy potrafią obchodzić takie bariery innymi metodami.

OpenAI zajęło podobne stanowisko, argumentując, że sama narodowość użytkownika nie powinna automatycznie decydować o dostępie do usługi. Spółka przyznała jednocześnie, że w zeszłym miesiącu zawiesiła dostęp do swojego API użytkownikom powiązanym z Alibabą po wykryciu działań wskazujących na podejrzenie o destylację modelu, czyli trenowanie własnego systemu na podstawie odpowiedzi generowanych przez cudzy model.

Restricting sales to certain geographies alone cannot prevent sophisticated attackers from bypassing them - Google, oświadczenie dla mediów

Anthropic idzie dalej

Na tle OpenAI i Google wyróżnia się Anthropic, które przyjęło najbardziej restrykcyjne podejście spośród dużych laboratoriów AI. Firma zakazała dostępu do swoich modeli, w tym Mythos i Fable, zarówno chińskim firmom, jak i ich zagranicznym spółkom zależnym, niezależnie od kraju rejestracji. Mimo to Anthropic przyznało w zeszłym tygodniu, że musiało wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia, by domknąć kolejne luki, którymi chińskie firmy próbowały omijać zakazy.

Debata o eksporcie technologii

Sprawa reanimuje w Waszyngtonie dyskusję o rozszerzeniu kontroli eksportowej z półprzewodników na same modele AI. Do tej pory administracja skupiała się głównie na ograniczaniu sprzedaży zaawansowanych chipów Nvidii do Chin, traktując dostęp do gotowych modeli językowych jako problem drugorzędny. Ujawnienie skali sprzedaży dostępu do modeli przez singapurskie pośredniki pokazuje, że luka w regulacjach jest równie istotna jak kontrola sprzętu.

Administracja Trumpa od miesięcy podnosi obawy o bezpieczeństwo narodowe związane z wykorzystaniem zaawansowanej AI przez zagraniczne służby wojskowe i wywiadowcze, co było też powodem opóźnienia premiery GPT-5.6 w Stanach Zjednoczonych. Teraz te same obawy wracają w kontekście eksportu gotowych usług, a nie tylko sprzętu, na którym te usługi działają.

Co to znaczy dla firm w Polsce

Dla polskich firm korzystających z modeli OpenAI, Google czy Anthropic sprawa ma znaczenie pośrednie, ale realne. Pokazuje, że nawet duzi dostawcy nie w pełni kontrolują, kto faktycznie korzysta z ich infrastruktury poprzez pośredników i spółki zależne zarejestrowane w krajach trzecich. Firmy planujące integrację API dużych modeli językowych w swoich produktach powinny liczyć się z tym, że polityki dostępu i restrykcje geograficzne mogą się zaostrzyć, jeśli Kongres zdecyduje się rozszerzyć kontrolę eksportową na same modele.

Źródła: Archyde (archyde.com), The National (thenationalnews.com), Benzinga (benzinga.com), The News (thenews.com.pk)

Udostępnij: