Nowości
Midjourney żąda od Disneya, Universalu i Warner Bros ujawnienia ich własnych praktyk AI

Midjourney złożyło wniosek do sądu federalnego o cofnięcie ograniczeń w dostępie do dokumentów studiów filmowych na temat ich wewnętrznego wykorzystania AI. Firma broni się przed pozwem o naruszenie praw autorskich, twierdząc, że sami pozywający trenują modele na niezalicencjonowanych danych.
Midjourney złożyło w tym tygodniu wniosek do sędziego Johna Kronstadta z sądu federalnego w Kalifornii o uchylenie decyzji, która ograniczyła firmie dostęp do wewnętrznych dokumentów Disneya, Universalu i Warner Bros Discovery dotyczących ich własnego wykorzystania sztucznej inteligencji. To kolejna odsłona głośnego sporu o to, czy generatory obrazów naruszają prawa autorskie do postaci takich jak Batman, Superman czy Darth Vader.
Spór trwa od czerwca 2025 roku, gdy Disney i Universal złożyli pozew zarzucający Midjourney, że jego generator obrazów tworzy nieautoryzowane wersje postaci takich jak Bart Simpson czy Darth Vader. We wrześniu do pozwu dołączyło Warner Bros Discovery z zestawem własnych chronionych postaci, w tym Batmana i Supermana. Firmy domagają się odszkodowań i zakazu dalszego generowania obrazów opartych na ich własności intelektualnej.
Strategia obrony Midjourney
Midjourney broni się argumentem dozwolonego użytku i twierdzi, że same studia prowadzą identyczne praktyki, jakie zarzucają firmie. W czerwcu sędzia magistrat ograniczył zakres ujawnianych informacji wyłącznie do aplikacji AI skierowanych bezpośrednio do konsumentów, co zdaniem prawników Midjourney wykluczyło z postępowania najważniejsze dowody, czyli wewnętrzne narzędzia studiów do tworzenia scenopisów i koncepcji filmowych.
Jeśli powodowie robią dokładnie to, za co próbują nas ukarać, ten dowód trafia w sedno naszej obrony opartej na dozwolonym użytku i nieczystych rękach powodów - Bobby Ghajar, prawnik Midjourney
Co ujawniłoby dochodzenie
W nowym wniosku prawnicy Midjourney domagają się od studiów planów biznesowych dotyczących AI, raportów badawczych, zbiorów danych treningowych, wag modeli oraz prezentacji przygotowywanych dla zarządów. Argumentują, że jeśli studia trenują własne modele generujące obrazy na niezalicencjonowanych, cudzych materiałach do celów wewnętrznych, to dowodzi to, że pobieranie i trenowanie AI na chronionych treściach jest zwyczajową praktyką w samej branży filmowej, także wśród podmiotów, które dziś pozywają Midjourney.
To próba wyprawy na ryby, by odwrócić uwagę od własnych naruszeń Midjourney - David Singer, główny prawnik studiów
Znaczenie dla branży AI
Sprawa jest obserwowana przez cały sektor generatywnej AI, bo wynik może wpłynąć na to, jak sądy oceniają obronę opartą na dozwolonym użytku w przypadku modeli trenowanych na chronionych materiałach. Podobne spory toczą się równolegle w branży muzycznej, gdzie latem 2026 roku spodziewane są wyroki w sprawach przeciwko platformom Suno i Udio, a w Niemczech 31 lipca zapadnie wyrok monachijskiego sądu w sprawie GEMA przeciwko Suno.
Dla polskich twórców, wydawców i firm korzystających z generatorów obrazów wynik tego postępowania ma znaczenie pośrednie, ale realne. Ustalenie w amerykańskim precedensie, że trenowanie modeli na niezalicencjonowanych danych jest powszechną praktyką również po stronie dużych koncernów medialnych, mogłoby osłabić pozycję wydawców w podobnych sporach toczących się w Europie, w tym w kontekście unijnego AI Act i przepisów o transparentności danych treningowych.
Decyzja sędziego Kronstadta w sprawie zakresu ujawnianych dokumentów jeszcze nie zapadła. Jeśli przychyli się do wniosku Midjourney, studia będą musiały udostępnić dokumenty, które dotąd konsekwentnie starały się utrzymać w tajemnicy.
Źródła: Variety (variety.com), Winbuzzer (winbuzzer.com), Artnews (artnews.com), The AI Insider (theaiinsider.tech)


