Nowości

Prywatne rozmowy z Claude trafiły do wyników Google przez błąd w linkach do udostępniania

PrawoPatryk Raba
Prywatne rozmowy z Claude trafiły do wyników Google przez błąd w linkach do udostępniania
Fot. Adobe Stock

Setki udostępnionych rozmów i plików z chatbota Claude firmy Anthropic można było znaleźć w Google przez zwykłe wyszukiwanie, mimo że użytkownicy udostępniali je jedynie wybranym osobom. Wśród ujawnionych treści były dokumentacja medyczna, dane dzieci i klucze API.

Spis treści
  1. Jak doszło do wycieku
  2. Co konkretnie wyciekło
  3. Reakcja Anthropic
  4. Powtórka ze scenariusza ChatGPT
  5. Co to oznacza dla użytkowników w Polsce

Użytkownik Reddita opublikował w weekend odkrycie, które w kilka dni obiegło światowe media technologiczne: wpisanie w Google frazy site:claude.ai/share pokazywało długą listę prywatnych rozmów z chatbotem Claude firmy Anthropic. Linki, które miały trafiać wyłącznie do wybranych odbiorców, okazały się w pełni przeszukiwalne przez każdego.

Jak doszło do wycieku

Funkcja udostępniania w Claude pozwala wygenerować publiczny link do rozmowy, żeby przesłać go innej osobie, podobnie jak w Dokumentach Google. Strony te nie miały jednak poprawnie ustawionego znacznika noindex, który informuje wyszukiwarki, by nie indeksowały danej podstrony. Gdy link do rozmowy pojawił się choć raz na forum, w mediach społecznościowych albo został przypadkiem wklejony publicznie, Google zapisywał pełną treść rozmowy w swoim indeksie.

W efekcie każdy, kto znał odpowiednie zapytanie wyszukiwania, mógł przeglądać cudze rozmowy z asystentem AI bez potrzeby posiadania bezpośredniego linku. Wystarczyła znajomość jednej komendy operatorowej w Google, żeby uzyskać dostęp do setek takich stron.

Co konkretnie wyciekło

Serwisy technologiczne, które przeanalizowały ujawnione rozmowy, opisują szeroki wachlarz wrażliwych danych. Wśród nich znalazły się poufne analizy prawników dotyczące strategii procesowych, dokumentacja medyczna pacjentów wraz z wynikami badań klinicznych, dane osobowe i numery telefonów dzieci, wewnętrzne dokumenty firmowe, oceny pracownicze zawierające dane osobowe oraz fragmenty kodu i kluczy API zapisanych w Artifacts, czyli funkcji Claude do tworzenia i udostępniania kawałków kodu lub dokumentów.

Jeden z ujawnionych czatów, oznaczony jako udostępniony przez samą Anthropic, zawierał treści o charakterze seksualnym, łamiące regulamin korzystania z chatbota. Pokazuje to, że problem dotyczył nie tylko przypadkowych użytkowników, lecz też materiałów promocyjnych samej firmy.

Reakcja Anthropic

Anthropic broni się twierdzeniem, że winę ponoszą sami użytkownicy, którzy publicznie udostępnili linki na forach lub w mediach społecznościowych, a nie sam mechanizm udostępniania.

Dajemy ludziom kontrolę nad publicznym udostępnianiem ich rozmów z Claude i zgodnie z naszymi zasadami prywatności nie przekazujemy katalogów czatów ani map witryny wyszukiwarkom takim jak Google. Te linki do udostępniania nie są zgadywalne ani odkrywalne, chyba że ludzie sami zdecydują się je udostępnić - rzecznik Anthropic, w rozmowie z VentureBeat

Firma nie ujawniła, ile dokładnie rozmów zostało zaindeksowanych, ani od kiedy problem faktycznie istniał. Do poniedziałkowego popołudnia wyszukiwania metodą opisaną przez użytkownika Reddita przestały zwracać wyniki, co sugeruje albo szybkie usunięcie stron z indeksu Google po nagłośnieniu sprawy, albo poprawkę wprowadzoną po stronie Anthropic.

Powtórka ze scenariusza ChatGPT

To już drugi w ostatnim roku przypadek, gdy udostępnione rozmowy z popularnym chatbotem trafiły do wyszukiwarki bez wiedzy użytkowników. W sierpniu 2025 roku badacze odkryli, że Google zaindeksował około 100 tysięcy publicznie udostępnionych rozmów z ChatGPT, po czym OpenAI natychmiast wycofało funkcję, która na to pozwalała. Wcześniej, w 2025 roku, podobny mechanizm ujawnił około 600 rozmów z Claude, co pokazuje, że problem sygnalizowano już wcześniej, zanim doszedł do skali opisywanej teraz.

Powtarzalność tego typu incydentów u różnych dostawców chatbotów pokazuje systemowy problem branży: funkcje udostępniania projektowane z myślą o wygodzie użytkownika rzadko są testowane pod kątem tego, co się stanie, gdy link raz opublikowany trafi w niepowołane ręce albo zostanie odczytany przez roboty wyszukiwarek.

Co to oznacza dla użytkowników w Polsce

Dla polskich użytkowników Claude, w tym prawników, lekarzy i programistów korzystających z chatbota do pracy z poufnymi danymi, sprawa jest istotnym przypomnieniem, że funkcja udostępniania linku nie jest równoznaczna z ograniczeniem dostępu do wybranego grona odbiorców. Eksperci od cyberbezpieczeństwa radzą, by nigdy nie udostępniać przez taką funkcję rozmów zawierających dane osobowe, dokumentację medyczną, klucze dostępowe czy informacje objęte tajemnicą zawodową, a istniejące udostępnione linki jak najszybciej usunąć z ustawień konta.

Sprawa trafia też w moment wzmożonej uwagi regulatorów wobec sztucznej inteligencji w Unii Europejskiej, gdzie od sierpnia zaczynają obowiązywać kolejne przepisy AI Act dotyczące przejrzystości i ochrony danych. Incydent tego typu może stać się argumentem w dyskusji o tym, jak dostawcy chatbotów zabezpieczają dane swoich użytkowników w praktyce, a nie tylko w regulaminach.

Udostępnij: