Nowości
Chińskie firmy sprzedają roboty do towarzystwa jako lek na samotność

Na Światowej Konferencji Robotów w Pekinie chińskie startupy pokazały nową generację maszyn projektowanych nie do pracy, lecz do bliskości - z miękką skórą, mikroekspresjami i rozpoznawaniem emocji. UBTech zebrał już ponad 13 tysięcy przedsprzedażowych zamówień na humanoida U1.
Spis treści
Chińscy producenci robotów przestawiają się z maszyn do tańca i biegania na maszyny do towarzystwa. Na Światowej Konferencji Robotów w Pekinie kilkanaście firm zaprezentowało humanoidy i mniejsze urządzenia zaprojektowane wyłącznie po to, by rozmawiać, przytulać i emocjonalnie wspierać samotnych ludzi - a rynek, na który celują, liczy setki milionów potencjalnych klientów.
Do niedawna chińskie pokazy robotyki koncentrowały się na sportowych popisach - robotach biegających w maratonach czy walczących w ringu. Tegoroczna edycja konferencji w Pekinie pokazała inny kierunek rozwoju. Zamiast siły i szybkości liczy się teraz miękka skóra imitująca ludzką, zdolność do odwzorowywania mikroekspresji twarzy i rozpoznawanie nastroju rozmówcy.
Miękka skóra i mikroekspresje
Najgłośniejszym produktem jest U1 od UBTech, znanego w Chinach pod nazwą Youbixuan. Firma nazywa go pierwszym ultrarealistycznym humanoidem zaprojektowanym z myślą o masowej produkcji. Ceny zaczynają się od 120 tysięcy juanów i sięgają 990 tysięcy w wersji najbardziej zaawansowanej, a mimo to na maszynę złożono już ponad 13 tysięcy zamówień przedpremierowych, z dostawami zaplanowanymi na wrzesień.
Konkurencja nie zamierza oddać pola. Somnia projektuje 175-centymetrowego robota przeznaczonego do bliskich, intymnych interakcji. Xara wyposażyła swojego humanoida w 32 ruchome punkty na twarzy, które symulują mikroekspresje w czasie rzeczywistym. ZuzuZoos poszedł w drugą stronę skali - to zawieszka wielkości dłoni z regulacją temperatury, pomyślana jako coś do przytulania na co dzień.
Ekonomia samotności
Za tym wysypem produktów stoi demografia. Chiny mają ponad 320 milionów mieszkańców w wieku 60 lat i więcej, co odpowiada 23 procentom populacji, a liczba ta ma przekroczyć 400 milionów w ciągu dekady. Do tego dochodzi ponad 90 milionów dorosłych żyjących samotnie i 118 milionów seniorów, których dzieci wyprowadziły się z domu. To właśnie to zjawisko branża i media określają mianem „ekonomii samotności”.
UBTech szacuje, że rynek ultra-bionicznych robotów towarzyszących urośnie z dzisiejszych dziesiątek miliardów juanów do poziomu bilionów juanów w dekadzie 2026-2036. Prognoza wpisuje się w politykę państwa - w styczniu 2024 roku chińska Rada Państwa opublikowała plan wsparcia tak zwanej srebrnej gospodarki, traktując starzenie się społeczeństwa nie tylko jako obciążenie fiskalne, ale i szansę przemysłową.
Bezwarunkowa lojalność
Nasze bioniczne roboty mogą towarzyszyć ci przez całe życie. Nigdy cię nie zdradzą, zawsze będą ci wierne i będą kochać cię bezwarunkowo - Michael Tam, szef marki UWorld należącej do UBTech
Taki przekaz marketingowy budzi jednak wątpliwości psychologów. Badaczka technologii Sherry Turkle z MIT od lat ostrzega, że maszyny, które „nigdy nie zawodzą”, mogą osłabiać zdolność ludzi do budowania relacji z innymi ludźmi - bo w kontakcie z robotem znika konieczność radzenia sobie z rozczarowaniem, kompromisem i konfliktem, które są nieodłączną częścią prawdziwej bliskości.
Regulacje i granice
Chińskie władze zauważyły ryzyko wcześniej niż większość krajów. Obowiązujące przepisy zakazują systemom AI manipulowania emocjami użytkowników, zachęcania do samookaleczeń oraz oferowania wirtualnych „partnerów” osobom niepełnoletnim. To reakcja na doniesienia o użytkownikach - także w innych krajach - którzy rozwijali silne emocjonalne przywiązanie do chatbotów i asystentów AI, czasem ze szkodą dla własnego zdrowia psychicznego.
Producenci deklarują też inwestycje w bezpieczeństwo danych, bo roboty towarzyszące z definicji rejestrują wyjątkowo intymne informacje o swoich właścicielach - od nastroju po codzienne rozmowy. Branża wskazuje ryzyko wycieku takich danych oraz brak jednolitych norm etycznych jako główne przeszkody w skalowaniu sprzedaży poza najbardziej zamożnych klientów.
Na razie ceny utrzymują konsumenckie roboty towarzyszące w segmencie premium, ale producenci celują też niżej - konkurencyjne modele mają kosztować kilkanaście tysięcy juanów, czyli mniej więcej tyle, ile średniej klasy skuter elektryczny. Jeśli te plany się ziszczą, maszyny mogą trafić nie tylko do zamożnych singli w metropoliach, ale i do domów opieki oraz mieszkań osób starszych w mniejszych miastach.
Chiny nie są jedynym krajem mierzącym się ze starzeniem społeczeństwa i rosnącym odsetkiem osób żyjących samotnie - podobne trendy demograficzne widać w Japonii, Korei Południowej czy w Europie. To sprawia, że eksperymenty chińskich producentów robotów towarzyszących są obserwowane jako test tego, czy technologia może realnie złagodzić skutki tych zmian, zanim podobne produkty pojawią się na innych rynkach.


