Nowości
ChatGPT przestał pisać w stylu Rowling, Kinga i Hemingwaya

Spis treści
ChatGPT od kilku dni odmawia wykonania próśb w rodzaju "napisz opowiadanie w stylu Stephena Kinga" albo "stwórz wiersz jak Czesław Miłosz". Zmianę w zachowaniu chatbota OpenAI jako pierwsi zauważyli użytkownicy Reddita, a niezależnie potwierdziły ją testy dziennikarzy Ars Technica i Engadget. Firma nie wydała żadnego oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.
Mechanizm blokady jest prosty, ale konsekwentny. Zamiast wiernie odtworzyć głos danego autora, ChatGPT proponuje tekst "inspirowany" ogólnymi cechami jego twórczości - konwencją gatunkową, nastrojem, technikami narracyjnymi - wyraźnie odmawiając jednak odtworzenia "dokładnego stylu" czy "charakterystycznego głosu".
Jak wygląda odmowa
W testach opisanych przez Android Authority, przy próbie uzyskania tekstu w stylu Stephena Kinga, ChatGPT zaproponował tekst nawiązujący do rozpoznawalnych cech jego pisarstwa - narracji prowadzonej w tonie rozmowy, narastającego niepokoju, napięcia psychologicznego - ale zastrzegł wprost, że nie odtworzy "dokładnego stylu ani charakterystycznego głosu" pisarza. Podobny scenariusz powtórzył się w polskich testach serwisu Spider's Web, gdzie próby uzyskania tekstu "jak od Sapkowskiego czy Miłosza" zakończyły się identyczną odmową.
Rather than mimicking King's exact phrasing, this captures the hallmarks of his style: conversational narration, creeping dread, psychological tension - ChatGPT, w odpowiedzi cytowanej przez Android Authority
Dlaczego akurat teraz
OpenAI nie wyjaśniło publicznie powodów zmiany, ale kontekst prawny jest jasny. Firma broni się przed kilkoma pozwami zbiorowymi autorów, w tym z udziałem Authors Guild, George'a R.R. Martina i Johna Grishama, którzy zarzucają jej wykorzystanie książek do trenowania modeli językowych bez zgody i wynagrodzenia. Prawo autorskie w Stanach Zjednoczonych chroni konkretną treść i formę wyrażenia utworu, nie sam "styl" jako abstrakcyjne pojęcie - ale wygenerowany tekst może naruszać prawa autorskie, jeśli staje się wystarczająco podobny do chronionego oryginału.
Presja na branżę rośnie także za sprawą precedensów finansowych. Anthropic zgodziło się zapłacić 1,5 miliarda dolarów w ugodzie z autorami książek w podobnej sprawie dotyczącej danych treningowych - to jedna z największych ugod w historii amerykańskiego prawa autorskiego i punkt odniesienia, który komentatorzy wprost łączą z decyzją OpenAI.
Nigdy wcześniej nie mieliśmy narzędzia tak dobrego i tak taniego w kopiowaniu osobistego stylu twórców - Robert Brauneis, profesor prawa, George Washington University, cytowany przez antyweb.pl
Konkurencja podchodzi do tego inaczej
Według audytu branżowego firmy No Latency, cytowanego przez Android Authority i Spider's Web, Google Gemini nadal bez ograniczeń wykonuje polecenia naśladowania stylu konkretnych autorów. Claude oraz Microsoft Copilot spełniają takie prośby, ale dodają zastrzeżenia prawne. Perplexity AI, podobnie jak teraz ChatGPT, odmawia naśladowania stylu zarówno żyjących, jak i zmarłych pisarzy. Oznacza to, że na razie nie ma jednego standardu branżowego - każda firma sama wyznacza granicę między inspiracją a kopiowaniem.
Furtka wciąż otwarta
Blokada dotyczy wyłącznie wprost nazwanych autorów. Jak zauważa IBTimes UK, użytkownik wciąż może uzyskać tekst brzmiący jak proza Kinga czy Rowling, opisując pożądany ton, nastrój i technikę narracyjną bez podawania nazwiska - na przykład prosząc o "opowieść grozy osadzoną w małym amerykańskim miasteczku" zamiast "tekst w stylu Stephena Kinga". To pokazuje, że zmiana ma charakter bardziej symboliczny i prewencyjny niż technicznie szczelny.
Dla polskich twórców i użytkowników ChatGPT zmiana oznacza, że popularne dotąd polecenia w rodzaju "napisz jak Sienkiewicz" czy "stwórz wiersz w stylu Szymborskiej" mogą przestać działać, mimo że twórczość obojga autorów podlega w Polsce innym regułom prawa autorskiego niż w USA. OpenAI nie zapowiedziało odrębnych zasad dla rynków spoza Stanów Zjednoczonych, więc na razie ograniczenie działa globalnie i jednolicie.
Sprawa wpisuje się w szerszy spór o granice między inspiracją a naruszeniem praw autorskich w erze generatywnej AI, który toczy się już nie tylko w sądach, ale i w samych ustawieniach modeli. Kolejne wyroki w sprawach przeciwko OpenAI oraz decyzje innych dostawców modeli językowych pokażą, czy blokowanie nazwisk konkretnych autorów stanie się branżowym standardem, czy pozostanie jednostkowym eksperymentem OpenAI.


