Nowości
Startup Instinct wart 2,5 miliarda dolarów po rundzie 250 milionów dolarów

Osobisty asystent AI od 23-letniego Noaha Shinna zebrał 250 milionów dolarów w rundzie serii B, a wycena startupu Instinct sięgnęła 2,5 miliarda dolarów mimo wciąż zamkniętej beta testowej.
Spis treści
Startup Instinct, twórca telefonicznego asystenta AI mającego załatwiać codzienne sprawy za użytkownika, zebrał 250 milionów dolarów w rundzie finansowania serii B. Rundę współprowadziły fundusze Index Ventures i Benchmark, a wycena spółki sięgnęła 2,5 miliarda dolarów.
Instinct działa jako asystent dostępny przez telefon i wiadomości tekstowe, a nie kolejna aplikacja czatowa. Zamiast odpowiadać na pytania, ma wykonywać konkretne zadania: odpisywać na maile, koordynować kalendarz, zamawiać transport z lotniska, wynajmować fachowców do domu, porównywać oferty ubezpieczeń, robić zakupy czy szukać mieszkania do wynajęcia.
Od zera do miliardów w kilka miesięcy
Firmę założył w 2025 roku Noah Shinn, 23-letni wcześniejszy badacz w Sierze, przedsiębiorstwie AI współtworzonym przez byłego współprezesa Salesforce Breta Taylora. Prywatne testy Instinct ruszyły dopiero w lutym 2026 roku, a mimo to produkt zdążył zrobić się wirusowy w Dolinie Krzemowej jeszcze przed publiczną premierą.
Tempo wzrostu wyceny jest nietypowe nawet jak na standardy branży AI. Inwestorzy prześcigają się w finansowaniu osobistych agentów AI, którzy nie tylko odpowiadają na polecenia, ale samodzielnie podejmują działania w imieniu użytkownika, łącząc się z jego pocztą, komunikatorami, ekranem, dźwiękiem i lokalizacją.
Co robią użytkownicy
Według założyciela wczesni użytkownicy wykorzystali Instinct między innymi do planowania podróży przez cały kraj, cotygodniowych zakupów spożywczych, kupowania biletów na koncerty i anulowania subskrypcji wartych setki dolarów. Jeden z użytkowników miał nawet zlecić asystentowi pomoc przy zakupie domu.
Ktoś nawet planuje swój ślub z Instinct - Noah Shinn, założyciel Instinct
Obawy o dane i bezpieczeństwo
Rosnąca popularność produktu przyniosła też krytykę dotyczącą prywatności. Regulamin Instinct pozwala firmie wykorzystywać dane użytkowników do trenowania własnych modeli, a sam asystent wymaga szerokiego dostępu do wrażliwych informacji, takich jak treść wiadomości, obraz ekranu, dźwięk czy lokalizacja urządzenia. Firma przyznaje, że mechanizmy kontroli bezpieczeństwa są dopiero rozwijane w miarę skalowania usługi.
To powtarzający się wzorzec w segmencie agentów AI działających autonomicznie na urządzeniach użytkowników: im szersze uprawnienia dostaje asystent, tym większe ryzyko wycieku danych albo nieautoryzowanego działania w imieniu właściciela konta.
Znaczenie dla rynku
Przypadek Instinct pokazuje, jak duży kapitał płynie obecnie w stronę agentów AI zorientowanych na konsumenta, a nie tylko na biznes. Fundusze venture capital, które wcześniej stawiały głównie na narzędzia dla programistów i firm, coraz odważniej finansują produkty mające zastąpić osobistego asystenta czy sekretarkę dla zwykłego użytkownika smartfonu.
Dla polskiego rynku ta historia jest na razie odległa geograficznie, bo Instinct pozostaje w zamkniętej becie bez zapowiedzi ekspansji poza Stany Zjednoczone. Pokazuje jednak kierunek, w którym zmierza konkurencja: agenci AI z dostępem do skrzynki mailowej, kalendarza i płatności użytkownika przestają być eksperymentem, a stają się produktem wycenianym na miliardy dolarów jeszcze przed publicznym udostępnieniem.


