Nowości

Firmy winią sztuczną inteligencję za zwolnienia, dane pokazują inny obraz

RynekPatryk Raba
Firmy winią sztuczną inteligencję za zwolnienia, dane pokazują inny obraz
Fot. Adobe Stock
Spis treści
  1. Rekordowa fala zwolnień
  2. Co mówią badania
  3. AI washing
  4. Skutki niejasnej narracji

Fala zwolnień w firmach technologicznych i usługowych przyspieszyła w 2026 roku, a sztuczna inteligencja pojawia się w oficjalnych komunikatach coraz częściej jako ich przyczyna. Badacze z Oxford Internet Institute i analitycy nowojorskiego Fedu twierdzą jednak, że dane nie potwierdzają skali, jaką sugerują nagłówki - AI stała się wygodnym wytłumaczeniem dla decyzji, które mają zupełnie inne źródła.

Rekordowa fala zwolnień

Skala redukcji zatrudnienia w pierwszym kwartale 2026 roku jest największa od trzech lat. Analitycy śledzący ogłoszenia firm technologicznych i usługowych naliczyli 86 firm, które zwolniły łącznie ponad 80 tysięcy pracowników - to wzrost o około 267 procent względem analogicznego okresu rok wcześniej, gdy 103 firmy zwolniły około 30 tysięcy osób. W komunikatach coraz częściej pojawia się sztuczna inteligencja jako uzasadnienie cięć, obok bardziej klasycznych określeń w rodzaju restrukturyzacji czy poprawy efektywności.

Wśród firm, które w ostatnich miesiącach ogłosiły redukcje wiążące się z AI, są między innymi Lufthansa, planująca likwidację 4000 stanowisk do 2030 roku, Salesforce, który ograniczył zespoły obsługi klienta, oraz Accenture, zapowiadające restrukturyzację. Klarna, szwedzki fintech, zmniejszyła zatrudnienie o połowę w ciągu dwóch lat, a Duolingo stopniowo wygasza umowy z zewnętrznymi wykonawcami tłumaczeń i treści.

Co mówią badania

Dr Fabian Stephany z Oxford Internet Institute na Uniwersytecie Oksfordzkim, który wraz z zespołem analizował strukturę zatrudnienia w USA od 2022 roku, gdy zadebiutował ChatGPT, twierdzi, że masowych zwolnień napędzanych przez AI po prostu jeszcze nie widać w danych. Jego zdaniem firmy wykorzystują sztuczną inteligencję jako wygodne wytłumaczenie, podczas gdy prawdziwym powodem bywa korekta po nadmiernym zatrudnieniu z czasów pandemii.

Robią z technologii kozła ofiarnego - Fabian Stephany, Oxford Internet Institute

Podobne wnioski płyną z badania Rezerwy Federalnej Nowego Jorku wśród firm usługowych i produkcyjnych z regionu Nowego Jorku i północnego New Jersey. Odsetek firm usługowych korzystających z AI wzrósł tam z 25 do 40 procent, a firm produkcyjnych z 16 do 26 procent. Mimo to w 2024 roku sztuczna inteligencja przyczyniła się do zwolnień w zaledwie 10 procent firm usługowych, a na 2025 rok redukcję zatrudnienia z powodu AI planowało 12 procent firm. Jednocześnie 35 procent firm wykorzystało AI do przekwalifikowania pracowników, a 11 procent dzięki niej zwiększyło zatrudnienie.

AI washing

Zjawisko przypisywania zwolnień sztucznej inteligencji niezależnie od faktycznych powodów zyskało już własną nazwę - AI washing. Sam Altman, szef OpenAI, przyznał publicznie, że część firm powołuje się na AI bez względu na to, co naprawdę stoi za decyzją o cięciach. Inwestor Marc Andreessen wskazuje z kolei na politykę monetarną - podniesienie stóp procentowych powyżej 5 procent w 2023 roku wymusiło na firmach dyscyplinę finansową po latach taniego kapitału i przerostu zatrudnienia z okresu pandemii, które w niektórych zespołach sięgało od 25 do 75 procent ponad realne potrzeby.

Nie wszyscy menedżerowie są skłonni wprost zaprzeczać roli AI. Sebastian Siemiątkowski, współzałożyciel Klarny, mówi, że sztuczna inteligencja to „tylko część historii” redukcji zatrudnienia w jego firmie. Choć twierdzi, że formalnie doszło do zera zwolnień bezpośrednio z powodu AI, przyznaje jednocześnie, że wstrzymanie rekrutacji od 2023 roku było „w dużej mierze” skutkiem wdrożenia narzędzi sztucznej inteligencji w firmie.

Skutki niejasnej narracji

Jasmine Escalera, ekspertka rynku pracy, ostrzega, że ukrywanie prawdziwych przyczyn zwolnień za etykietą AI ma realne konsekwencje społeczne - podsyca strach przed technologią wśród pracowników, którzy tracą pracę z zupełnie innych powodów, i utrudnia rzetelną debatę o tym, gdzie sztuczna inteligencja faktycznie zastępuje ludzi, a gdzie jest wygodnym alibi dla zarządów. Tim Sweeney, szef Epic Games, jako jeden z nielicznych wprost zaprzeczył, by redukcje w jego firmie miały cokolwiek wspólnego z AI.

Dla polskich firm i pracowników spór ten ma znaczenie wykraczające poza rynek amerykański. Sztuczna inteligencja coraz częściej pojawia się w komunikatach o restrukturyzacji także w Europie, a badacze zwracają uwagę, że bez precyzyjnych danych trudno odróżnić realną automatyzację stanowisk od decyzji podejmowanych z powodów finansowych czy organizacyjnych i tylko owijanych w język AI. To rozróżnienie ma znaczenie zarówno dla polityki rynku pracy, jak i dla samych pracowników oceniających, jakich kompetencji będą potrzebować w najbliższych latach.

Eksperci cytowani w doniesieniach wskazują też na paradoks, który może się ujawnić w najbliższych latach - część firm, które dziś przypisują redukcje etatów sztucznej inteligencji, może do 2027 roku ponownie zatrudniać ludzi do bardzo podobnych zadań, gdy okaże się, że automatyzacja nie przyniosła oczekiwanych oszczędności lub jakości pracy. Byłby to kolejny dowód na to, że decyzje kadrowe motywowane są dziś w dużej mierze presją finansową i chęcią uspokojenia inwestorów, a nie wyłącznie realnymi możliwościami technologii.

Udostępnij: