poniedziałek, 7 września 2026

Nowości

Danny Boyle przyznaje: w filmie Ink jest 30 sekund materiału z AI

WideoPatryk Raba
Danny Boyle przyznaje: w filmie Ink jest 30 sekund materiału z AI
Fot. Adobe Stock

Reżyser Danny Boyle potwierdził, że w jego nowym filmie Ink wykorzystano sztuczną inteligencję do animowania archiwalnych zdjęć i generowania myszy w redakcji. Widzowie podejrzewają też AI przy wizerunkach Margaret Thatcher i braci Kray, czego reżyser jeszcze nie skomentował.

Spis treści
  1. Co dokładnie zrobiła AI
  2. Warunki, jakie stawia reżyser
  3. Podejrzenia wokół postaci historycznych
  4. Znaczenie dla branży filmowej

Danny Boyle, reżyser Trainspotting i Slumdog Millionaire, przyznał wprost, że w jego najnowszym filmie Ink wykorzystano generatywną sztuczną inteligencję. To rzadki przypadek, gdy uznany twórca sam ujawnia użycie AI w produkcji kinowej, zamiast czekać, aż odkryją to widzowie.

Ink to biograficzny dramat o powstaniu brytyjskiego tabloidu The Sun, oparty na sztuce Jamesa Grahama z 2017 roku. W rolach głównych występują Jack O'Connell jako Larry Lamb i Guy Pearce jako Rupert Murdoch. Film zebrał ciepłe recenzje po pokazie w Wenecji, gdzie rywalizował o Złotego Lwa.

Co dokładnie zrobiła AI

Boyle wyjaśnił, że sztuczna inteligencja posłużyła do ożywienia kilku archiwalnych fotografii, które w filmie zyskują ruch, tak jakby ktoś tchnął w nie życie. Drugim zastosowaniem było wygenerowanie cyfrowych myszy przemykających po newsroomie The Sun.

There's about 30 seconds of it in our movie, where we animate a couple of old photographs - Danny Boyle, reżyser

Reżyser wytłumaczył wybór AI do zwierząt przeszłymi kontrowersjami wokół użycia żywych zwierząt na planie, w tym krytyką za szympansy w 28 dni później. Według niego sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z generowaniem zwierząt, co pozwala uniknąć problemów związanych z dobrostanem zwierząt na planie.

AI is very, very good at creating animals... We got some mice in this one that run around The Sun newsroom - Danny Boyle, reżyser

Warunki, jakie stawia reżyser

Boyle nie odrzuca technologii, ale zastrzega, że jej użycie musi być etyczne. Podkreślił, że AI jest przydatnym narzędziem, pod warunkiem że stosuje się je z szacunkiem i że aktorzy są wynagradzani, jeśli ich cyfrowe wcielenia miałyby ich zastępować.

it's a very useful tool in many ways, provided you use it respectfully and provided you pay actors if you're going to replace them with some kind of AI embodiment - Danny Boyle, reżyser

Podejrzenia wokół postaci historycznych

Sprawa nabrała dodatkowego wymiaru po tym, jak część widzów zaczęła zwracać uwagę na wygląd postaci historycznych w filmie, w tym premier Margaret Thatcher oraz bliźniaków, gangsterów Ronniego i Reggiego Kraya. W napisach końcowych pojawia się nazwisko specjalisty od efektów wizualnych generowanych przez AI, co dodatkowo podsyciło spekulacje, że zakres wykorzystania technologii mógł być szerszy, niż przyznał sam reżyser.

Boyle na razie nie odniósł się publicznie do tych konkretnych zarzutów. Twórcy filmowi rzadko przyznają się do wykorzystania generatywnej AI w swoich produkcjach, obawiając się reakcji widzów i związków zawodowych aktorów, dlatego nawet częściowe potwierdzenie ze strony tak rozpoznawalnego reżysera wywołało żywą dyskusję w branży.

Znaczenie dla branży filmowej

Sprawa Ink pokazuje, że generatywna AI wchodzi do głównego nurtu kina nie przez tylne drzwi, lecz coraz częściej za jawną zgodą twórców, którzy próbują ustalić własne zasady jej stosowania, zanim zrobią to studia albo regulatorzy. Dla polskiego rynku filmowego i reklamowego, gdzie spory o AI w produkcji audiowizualnej dopiero się rozkręcają, przykład Boyle'a pokazuje możliwy model komunikacji: ograniczone, precyzyjnie opisane zastosowanie zamiast milczenia.

Pytanie o to, gdzie kończy się animowanie starego zdjęcia, a zaczyna tworzenie wizerunku żyjącej niegdyś osoby bez zgody spadkobierców, pozostaje otwarte i prawdopodobnie wróci przy kolejnych premierach filmów historycznych czy biograficznych, w miarę jak koszty i dostępność narzędzi generatywnych będą spadać.

Kolejnym testem dla branży będzie reakcja gildii aktorskich i realizatorskich po szerszej dystrybucji filmu na Netflix w styczniu 2027 roku, gdy więcej widzów i krytyków będzie mogło samodzielnie ocenić skalę użycia AI w produkcji.

Udostępnij: