poniedziałek, 7 września 2026

Nowości

Prokuratura żąda dokumentów ws. raportu AI autorstwa pełnomocniczki ds. promocji Polski

PrawoPatryk Raba
Prokuratura żąda dokumentów ws. raportu AI autorstwa pełnomocniczki ds. promocji Polski
Fot. gov.pl / Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Wikimedia Commons (CC BY 3.0 PL)

Warszawska prokuratura regionalna zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o kopię raportu 'Polaków Portret Własny' i umowy na jego opracowanie, po zarzutach, że dokument za niemal 200 tys. zł powstał z szerokim udziałem sztucznej inteligencji.

Spis treści
  1. Żądanie prokuratury
  2. Historia kontrowersyjnego raportu
  3. Zarzuty o wyłudzenie
  4. Co dalej

Warszawska prokuratura regionalna formalnie włączyła się w sprawę raportu 'Polaków Portret Własny', którego autorką jest obecna pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski, Barbara Mróz-Gorgoń. Śledczy zażądali od Ministerstwa Sportu i Turystyki kopii samego dokumentu oraz umowy dotyczącej jego opracowania i finansowania, po tym jak eksperci i politycy zarzucili, że raport w dużej mierze wygenerowała sztuczna inteligencja.

Żądanie prokuratury

Jak przekazała Polska Agencja Prasowa, prokuratura poinformowała, że zwróciła się do resortu sportu o nadesłanie kopii raportu oraz dokumentacji kontraktowej związanej z jego powstaniem. To pierwszy formalny krok śledczych w sprawie, która od tygodnia elektryzuje polską scenę polityczną i budzi pytania o to, jak instytucje publiczne kontrolują wykorzystanie generatywnej AI przy zamawianych ekspertyzach.

Wniosek o dokumenty to efekt zawiadomień, jakie po publicznej krytyce raportu trafiły do prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Śledczy chcą ustalić, na jakich warunkach dokument powstał, kto go finansował i czy opisany w umowie zakres prac odpowiada temu, co faktycznie dostarczono.

Historia kontrowersyjnego raportu

Raport 'Polaków Portret Własny' powstał jeszcze pod koniec 2025 roku, zanim Mróz-Gorgoń objęła rządowe stanowisko pod koniec lipca 2026. Dokument trafił do sieci w czwartek, co wywołało falę krytyki ze strony ekspertów, w tym specjalisty od bezpieczeństwa informacji Łukasza Olejnika, który wskazał na liczne ślady wskazujące na szerokie wykorzystanie modeli językowych przy jego tworzeniu.

Krytycy zwrócili uwagę na błędy rzeczowe w treści, w tym opis Katowic jako miasta leżącego w 'północnym centrum Polski' - pomyłkę geograficzną, jaką trudno wytłumaczyć inaczej niż niedopatrzeniem przy automatycznym generowaniu lub redagowaniu tekstu. Dla polityków opozycji błędy te stały się dowodem, że za dokument warty blisko 200 tysięcy złotych zapłacono, mimo że w dużej mierze napisała go maszyna.

Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków - Barbara Mróz-Gorgoń, pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski

Zarzuty o wyłudzenie

Prawo i Sprawiedliwość oraz Rozwój Plus złożyły odrębne zawiadomienia, domagając się zbadania sprawy zarówno przez prokuraturę, jak i CBA. Politycy tych ugrupowań podnoszą, że doszło do nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków publicznych na dokument, którego realna wartość merytoryczna budzi wątpliwości.

Poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński, który jako pierwszy nagłośnił sprawę, oszacował koszt raportu na niemal 200 tysięcy złotych i publicznie zapytał, czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło taką kwotę za dokument wygenerowany przez AI. Resort sportu zaprzeczył jednak, jakoby publikacja była objęta jego umową, co dodatkowo komplikuje ustalenie, kto faktycznie zlecił i sfinansował powstanie raportu.

Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 000 złotych za raport wygenerowany przez AI? - Sebastian Meitz, ekspert związany z Instytutem Sobieskiego

Co dalej

Mróz-Gorgoń broni się, twierdząc, że raport był wykorzystywany wewnętrznie w ramach think tanku i nigdy nie powinien trafić do publicznego obiegu, a sama nie była jeszcze wtedy urzędniczką państwową. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zapowiedział, że wszystkie okoliczności powstania dokumentu zostaną wyjaśnione, nie precyzując jednak, jaką drogą i w jakim terminie.

Teraz to prokuratura zdecyduje, czy zebrany materiał, w tym żądane od ministerstwa dokumenty, daje podstawy do wszczęcia formalnego postępowania karnego, czy sprawa zakończy się na czynnościach sprawdzających. Kluczowe będzie ustalenie rzeczywistego źródła finansowania raportu, skoro resort sportu odcina się od odpowiedzialności za publikację.

Dla polskiej administracji sprawa jest pierwszym tak głośnym testem tego, jak instytucje publiczne rozliczają wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji przy płatnych ekspertyzach. Ustawa o systemach sztucznej inteligencji formalnie obowiązuje w Polsce, ale krajowy organ nadzorczy wciąż nie został powołany, co ogranicza możliwość szybkiej, niezależnej weryfikacji tego typu zamówień poza drogą prokuratorską.

Sprawa raportu Mróz-Gorgoń pokazuje też, jak trudno w praktyce odróżnić dopuszczalne wsparcie AI przy redakcji tekstu od sytuacji, w której to model językowy odpowiada za merytoryczną treść opracowania. Dopóki nie ma jasnych standardów ujawniania takiego wsparcia w dokumentach zamawianych przez administrację, podobne kontrowersje mogą się powtarzać przy kolejnych publicznych ekspertyzach.

Udostępnij: