Nowości

Chiny zdominowały szczyt ONZ o AI w Genewie, USA wysłały urzędnika niższego szczebla

PrawoPatryk Raba

Na trzech nakładających się szczytach ONZ poświęconych sztucznej inteligencji w Genewie przedstawiciele ponad 190 krajów obserwowali wszechobecność chińskiego ministra przemysłu, podczas gdy Stany Zjednoczone ograniczyły swój udział do niskiej rangi urzędnika.

Spis treści
  1. Chińska ofensywa dyplomatyczna
  2. Nieobecność Waszyngtonu
  3. Głos krajów rozwijających się
  4. Nowe standardy dla agentów AI
  5. Co to oznacza dla Europy

W Genewie zakończył się tydzień trzech nakładających się szczytów Organizacji Narodów Zjednoczonych poświęconych regulacjom i przyszłości sztucznej inteligencji. Wzięli w nich udział przedstawiciele ponad 190 krajów, ale uwagę obserwatorów przykuła nie tylko treść obrad, ile wyraźna dysproporcja w zaangażowaniu dwóch największych mocarstw technologicznych - Chin i Stanów Zjednoczonych.

Chińska ofensywa dyplomatyczna

Li Lecheng nie ograniczył się do udziału w otwarciu obrad. Prowadził sesje z przedstawicielami Pakistanu, Rosji, Zambii i krajów afrykańskich poświęcone poszerzaniu dostępu do AI w krajach rozwijających się, prezentował chińskie protezy sterowane sztuczną inteligencją opracowane przez państwowy instytut China Academy of Information and Communications Technology, a na hali wystawowej chińskie firmy pokazywały roboty i narzędzia do optymalizacji procesów. W swoim przemówieniu podkreślił, że Pekin traktuje ONZ jako główną platformę globalnego zarządzania AI i wzywał do budowy wspólnych standardów opartych na szerokim konsensusie.

AI dla dobra i AI dla wszystkich - Li Lecheng, minister przemysłu i technologii informatycznej Chin

Nieobecność Waszyngtonu

Kontrast z podejściem amerykańskim był wyraźny. Zamiast wysokich rangą urzędników administracji, Stany Zjednoczone reprezentowała asystentka sekretarza w departamencie handlu. Głos w imieniu Białego Domu zabrała dopiero drugiego dnia obrad Katie Strickland, mówiąc o nadziei na to, że wspólne wysiłki na rzecz upowszechniania pełnego stosu technologicznego AI wśród krajów partnerskich staną się okazją do dyplomacji dwustronnej. Żaden przedstawiciel USA nie pojawił się na oficjalnej liście uczestników ONZ, podczas gdy Francja, Japonia i Indie wysłały ambasadorów lub ministrów.

Głos krajów rozwijających się

Zmianę dynamiki dostrzegają też uczestnicy z krajów globalnego Południa. Linda Bonyo, założycielka organizacji Lawyers Hub Africa, zwróciła uwagę, że harmonogram międzynarodowych rozmów przesunięto z popołudnia czasu wschodnioafrykańskiego na godziny poranne, tak aby delegacja chińska mogła wziąć w nich udział. Bonyo zaznaczyła jednocześnie, że Afryka zdaje sobie sprawę, iż chińskie wsparcie może wiązać się z warunkami, wskazując na obawy dotyczące wstrzymywania dostępu do najbardziej zaawansowanych modeli mimo publicznych deklaracji otwartoźródłowości.

Był czas, gdy związek z Amerykanami dawał prestiż, teraz nikogo to już nie obchodzi - Linda Bonyo, założycielka Lawyers Hub Africa

Nowe standardy dla agentów AI

Poza polityczną rywalizacją szczyt przyniósł też konkretny efekt regulacyjny. Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny zwołał globalną grupę roboczą, która ma wypracować standardy dla tak zwanych autentycznych agentów AI, systemów zdolnych do samodzielnego rozumowania i wykonywania zadań bez nadzoru człowieka. Zastępca dyrektora ITU Bilel Jamoussi wyraził nadzieję, że w przyszłości do prac dołączą także rząd USA oraz duże amerykańskie firmy, takie jak OpenAI i Anthropic, które na razie pozostały na uboczu tej inicjatywy.

Co to oznacza dla Europy

Dla Polski i Unii Europejskiej sytuacja w Genewie to sygnał, że próżnia po ograniczonym zaangażowaniu Waszyngtonu w wielostronne zarządzanie AI zostaje szybko wypełniana przez Pekin, który oferuje krajom rozwijającym się dostęp do technologii i udział we współtworzeniu globalnych standardów. Unia Europejska, która sama dopiero wdraża AI Act, będzie musiała zdecydować, czy aktywniej angażować się w te wielostronne forum, czy pozostawić kształtowanie globalnych zasad rywalizacji Chin i pojedynczych inicjatyw amerykańskich firm.

Źródła: The Christian Science Monitor (csmonitor.com)

Udostępnij: