Nowości

App Store zalewany aplikacjami z AI, Apple ściera się z twórcami vibe codingu

ProgramowaniePatryk Raba
App Store zalewany aplikacjami z AI, Apple ściera się z twórcami vibe codingu
Fot. Leonid Altman, Pexels (Pexels License)

W pierwszej połowie 2026 roku na App Store trafiło blisko 560 tysięcy nowych aplikacji, niemal tyle co w całym 2025 roku, a napędza to głównie kodowanie wspomagane sztuczną inteligencją. Apple jednocześnie zaostrza zasady wobec narzędzi AI, które budują aplikacje na telefonie, blokując i usuwając ich produkcje z App Store.

Spis treści
  1. Kodowanie bez programisty
  2. Konflikt o wytyczną 2.5.2
  3. Ryzyko zalewu niskiej jakości
  4. Co to oznacza dla rynku

Sklep z aplikacjami Apple'a przeżywa najszybszy wzrost liczby premier w swojej historii, ale nie dzieje się to bez tarć. W pierwszej połowie 2026 roku na App Store pojawiło się około 560 tysięcy nowych aplikacji, czyli niemal tyle, ile w całym 2025 roku. Powodem jest fala tak zwanego vibe codingu, techniki tworzenia oprogramowania poprzez opisywanie funkcji w języku naturalnym, którą przejmuje sztuczna inteligencja.

Skala zjawiska widoczna jest najlepiej w zestawieniu z liczbą pobrań, która rośnie w znacznie wolniejszym tempie niż liczba premier. W całym 2025 roku użytkownicy pobrali 35,4 miliarda aplikacji, co oznaczało wzrost o 3 procent rok do roku. W pierwszej połowie 2026 roku pobrań było 17,6 miliarda, czyli zaledwie o 2 procent więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Rynek produkuje więc znacznie więcej aplikacji, niż jest w stanie wchłonąć.

Kodowanie bez programisty

Vibe coding pozwala osobom bez doświadczenia w programowaniu opisać pomysł słowami, a resztę pracy zleca się sztucznej inteligencji, która generuje działający kod. Narzędzia tego typu skróciły czas potrzebny na zbudowanie prostej aplikacji z tygodni do dni, a niekiedy do godzin. Deweloper Marco Pérez zbudował w ten sposób aplikację InfoDrizzle w siedem tygodni, zdobywając 1300 pobrań i około 500 dolarów zysku, a kolejną, Stampa, ukończył w tydzień i zebrał już 20 tysięcy pobrań oraz około 3 tysięcy dolarów zysku. Inny twórca, David Svensson, wypuścił jedenaście niszowych aplikacji w ciągu pięciu miesięcy.

Taki model produkcji zmienia też sposób zarabiania na aplikacjach. Wiele z nowo powstających programów opiera się na reklamach zamiast na zakupach w aplikacji, co ogranicza wpływy Apple'a z prowizji, ponieważ firma nie pobiera opłat od przychodów reklamowych tak jak od transakcji w aplikacji.

Konflikt o wytyczną 2.5.2

Równolegle z falą nowych premier narasta spór między Apple'em a twórcami narzędzi do vibe codingu. Sporna wytyczna App Store 2.5.2 zakazuje aplikacjom pobierania, instalowania lub uruchamiania kodu, który zmienia ich funkcjonalność po zatwierdzeniu przez Apple. To zapis pomyślany jako zabezpieczenie przed niezweryfikowanym oprogramowaniem, ale kłóci się wprost z ideą narzędzi, które generują całe aplikacje na żądanie użytkownika i pozwalają je od razu testować na telefonie.

Najgłośniejszym przypadkiem jest aplikacja Anything, która pozwalała twórcom podglądać budowane przez siebie programy iOS bezpośrednio na urządzeniu. Apple usunęło ją z App Store, przywróciło, po czym usunęło ponownie w ciągu jednego dnia. Współzałożyciel Anything, Dhruv Amin, opisał to w rozmowie z serwisem TechCrunch jako długą sagę bez wcześniejszych problemów, która zmieniła się z dnia na dzień.

To była długa saga. Zbudowaliśmy aplikację mobilną głównie po to, żeby nasi użytkownicy budujący aplikacje iOS mogli podglądać własną aplikację na własnym urządzeniu w trakcie tworzenia jej. Do grudnia nie mieliśmy żadnych problemów. Po grudniu my i wszyscy inni w tej kategorii zaczęliśmy mieć blokowane aktualizacje - Dhruv Amin, współzałożyciel Anything

Amin próbował obejść problem, zgłaszając aktualizację, która pozwalała podglądać wygenerowane aplikacje w przeglądarce internetowej zamiast bezpośrednio w aplikacji. Apple i tak zablokowało tę wersję oraz usunęło aplikację ze sklepu. Podobne problemy z egzekwowaniem wytycznej 2.5.2 zgłosił też Replit, któremu zablokowano aktualizację mimo lat zgodności z zasadami sklepu.

Ryzyko zalewu niskiej jakości

Gwałtowny wzrost liczby premier budzi obawy o jakość i bezpieczeństwo. Im więcej aplikacji trafia do sklepu w krótkim czasie, tym trudniej systemowi weryfikacji odsiać oprogramowanie niskiej jakości, wprowadzające w błąd lub wręcz złośliwe. Odnotowano już przypadki, w których fałszywe lub szkodliwe aplikacje przeszły przez proces recenzji Apple'a niezauważone, zanim zostały usunięte.

Najwięcej nowych pozycji przypada na gry mobilne, ale wyraźny wzrost widać też w kategoriach produktywności, narzędzi, stylu życia oraz zdrowia i fitnessu, czyli obszarach, gdzie prosta aplikacja jednofunkcyjna da się złożyć z gotowych bloków wygenerowanych przez AI w ciągu jednego dnia.

Co to oznacza dla rynku

Sytuacja stawia Apple'a przed dylematem, który dotyczy każdego sklepu z aplikacjami budującego swoją reputację na kontroli jakości. Z jednej strony firma chce chronić użytkowników przed niezweryfikowanym kodem uruchamianym na ich urządzeniach, z drugiej jej własne zasady wydają się nieprzystosowane do kategorii narzędzi, która rośnie szybciej niż jakakolwiek inna w historii sklepu. Twórcy takich aplikacji domagają się jasnej decyzji: albo konsekwentnego egzekwowania obecnych reguł, albo ich aktualizacji pod nowy sposób budowania oprogramowania.

Dla polskich twórców aplikacji i małych software house'ów oznacza to rosnącą konkurencję ze strony pojedynczych osób bez zaplecza programistycznego, które mogą wypuścić działający produkt w ciągu tygodnia. Jednocześnie rosnące ryzyko zaostrzenia wytycznych przez Apple może w każdej chwili odciąć od sklepu narzędzia, na których taki model biznesowy się opiera, co czyni tę branżę wyjątkowo niestabilną dla nowych graczy stawiających na szybkie tempo publikacji.

Udostępnij: